Własne studio – a czemu by nie?

Rozwój swojej pasji zawsze niesie za sobą pewnego rodzaju inwestycje. Nie ma co się oszukiwać – aby coś otrzymać, wpierw trzeba zainwestować. Stąd też narodził się pomysł stworzenia własnego miejsca, gdzie miałbym na co dzień możliwość wykonania sesji zdjęciowej. Każdy przecież od czegoś zaczyna i musi się stale szkolić – bo kto nie idzie na przód ten się przecież cofa.

Małe studio to był plan. Skoro i tak miałem wynajęte biuro do codziennej pracy to pomyślałem, że przecież może warto wziąć większe. Większe biuro ale z 2 pokojami, gdzie będę mógł mieć pokój tylko dla potrzeb sesji zdjęciowych. I tak też to ogarnąłem. Trafiła się fajna oferta, podpisałem nową umowę i nastąpiła przeprowadzka.

, Własne studio – a czemu by nie?   , Własne studio – a czemu by nie?

Wiadomo koszty wzrosły 3-krotnie. Jednak oprócz polepszenia komfortu pracy, otrzymałem pomieszczenie na moje upragnione studio. Wiadomo trzeba było je nieco odmalować, oraz podłoga była w stanie… no rzekłbym mocno zdewastowana, ale dało się z tym żyć. Ważne że było wysoko – ponad 3m, co dawało swobodę ustawienia modyfikatorów światła. Nowe pomieszczenie było jednak niemal kwadratowe, ale na tamtą chwilę i tak już dawało sporo możliwości rozwoju. Przy wymiarach jakoś 4,5 x 4 m trzeba było trochę kombinować, zwłaszcza, że moim ulubionym obiektywem jest 85mm. Wracając do 85mm. Tutaj już niejednokrotnie fotografowanie nim było bardzo uciążliwe – trzeba było ratować się pięćdziesiątką, do której wracałem chyba przy każdej sesji tam wykonanej.

Pomieszczenie miało jednak też plusy – np. wielkie okno. Duże okno – dużo światła, a to z kolei pozwoliło mi nauczyć się wykorzystywać światło zastane. Dodatkowo, po zainstalowaniu żaluzji, można było tworzyć oryginalne portrety i bawić się światłem. Jako kolejny element – zawiesiłem tam dodające klimatu firany i zasłony.

, Własne studio – a czemu by nie?

Ale studio to nie tylko światło zastane. Przede wszystkim studio to światło sztuczne – a w szczególności błyskowe. Moją przygodę ze światłem studyjnym zacząłem od 1 lampy i losowego zakupu modyfikatorów… Jak teraz patrzę na to z perspektywy czasu to był jakiś dramat… Do dziś np. nie wiem po co mi wielki nieporęczny strip – którego długość sięga niemal 2m. Teraz nie za bardzo jest sens to sprzedawać, bo niewiele za niego dostanę.  Dlatego też staram się go do czegoś wykorzystać. Jednak gdyby istniała machina czasu to teraz bym nie popełnił tego błędu co kiedyś – z resztą to nie jedyny błąd jaki popełniłem, jak patrzę w przeszłość – ale chyba każdy z nas zmieniłby wiele rzeczy w swoim życiu jeśli byłaby taka możliwość.

W zakresie zakupów fotograficznych – wpierw naprawdę polecam wszystkim iść na warsztaty. Rozwiązanie to pomaga uniknąć błędów poprzez naukę podstaw – również w zakresie światła studyjnego. Ja z resztą takie warsztaty odbyłem oczywiście, ale za późno, bo kasę już wydałem wcześniej, m. in. na to czego nie używam. Ale jeśli ktoś jednak woli sam do wszystkiego dochodzić, bez udziału w warsztatach to polecam zacząć przygodę ze światłem studyjnym od softboxa parasolkowego ok 150cm. Jest to fajny kompromis pomiędzy rozmiarem a możliwościami. Ja osobiście zestawu z parasolką używam bardzo często – szczególnie do oświetlania całych osób oraz kreowania światła okiennego – o tym drugim wspomnę szerzej w którymś z dalszych wpisów. Aktualnie ulubionymi moimi modyfikatorami są wrota i beauty dish. Dają one ostrzejsze światło, które bardzo mi pasuje w czarno-białych klimatach.

, Własne studio – a czemu by nie?   , Własne studio – a czemu by nie?      , Własne studio – a czemu by nie?

Dodatkowo fajnym elementem przy budowaniu studia jest stanowisko do makijażu. akie też zakupiłem, bo jest to miejsce, które chętnie wykorzysta wizażystka, ze względu na bardzo dobrej jakości oświetlenie oraz niejednokrotnie same modelki, stylizujące się same. Ja akurat moje stanowisko zakupiłem w sieci na jednym z największych polskich portali aukcyjnych.

, Własne studio – a czemu by nie?

Dotychczasowe studio wykorzystałem myślę, że w wystarczającym stopniu, aby móc powiedzieć o zdobyciu umiejętności z zakresu prowadzenia i kreowania światła. Teraz czas pójść o krok dalej. Dlatego podjąłem decyzję o zlikwidowaniu dotychczasowego studia i poszukaniu nowej miejscówki. Lokalizacja musiała jednak zapewnić możliwość realizacji dalszych moich pomysłów, ale również rozwijać warsztat w oparciu o nową przestrzeń i możliwości.  Wybór padł na klimatyczny gabinet. Jest tam sporo antyków, również jest wysoko. Daje on znaczne  pole manewru z modyfikatorami – np. ustawiając światło centralnie nad modelką. Całość moim zdaniem jest optymalna dla dalszego rozwoju i kreatywnych pomysłów. Wkrótce też na blogu pojawi się wpis w tym temacie.

Pamiętaj, najważniejsze to nie stać w miejscu tylko iść na przód i realizować się.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *